Fundacja Harcerstwa Centrum Wychowania Morskiego ZHP
Al. Jana Pawła II 5, 81-345 Gdynia

tel./fax 58 620-90-37
email: cwm@zhp.pl

Pożegnanie Waldka Fundamenta

11 maja 2016 roku o 17.30 Zawisza Czarny wypłynął w ostatni rejs Waldemara Fundamenta. Na jachcie załoga, koledzy i przyjaciele Waldemara popłynęli w morze rzucić wiązankę kwiatów i powspominać naszego motorzystę.

W uroczystości uczestniczyli żeglarze na jachtach Warszawska Nike, Orkan, Atlanta, Komandor II, Baltica Yachts I oraz jachtach motorowych Mort i motorówce Gdyńskiego WOPR.

Po złożeniu wiązanek, jachty wykonały trzy pełne okrążenia i wróciły do portu.

Uroczystość uświetniał Męski Chór Szantowy Zawisza Czarny.

Poniżej mowa pożegnalna Dyrektora CWM ZHP hm. Rafała Klepacza.

 


 


Drodzy przyjaciele i koledzy Waldemara Fundamenta. Zawiszacy, żeglarze, marynarze. Znajomi z CWMu, Akrimu, Mariny, Zawiszy, Knudla i Nordy. Drodzy ludzie morza.

Spotykamy się na smutnej uroczystości. Spotykamy się by pożegnać naszego kolegę i przyjaciela Waldemara Fundamenta. 

Waldek w ostatnim czasie był motorzystą na s/y Zawisza Czarny. Dla mnie był współpracownikiem i kolegą z pracy. Dla Centrum Wychowania Morskiego ZHP był kluczowym i zarazem oddanym wolontariuszem. Dla Was, był przyjacielem na którego zawsze mogliście liczyć. Cichym i może skrytym. Ale wszyscy wiemy, że pod grubą skórą skrywało się wielkie i otwarte serce. Serce, które 3 maja tego roku przestało bić.

Waldek pojawił się w CWM ZHP w okolicach 2011 roku. Zaczynał jako wachtowy w porcie. Jak wiecie, długo przekonywał się do ludzi. Wolno się oswajał. Z czasem coraz lepiej poznawał statek, w końcu zaczął pływać jako motorzysta. Pokochał Zawiszę. Nie jest przesadą twierdzenie, że kabina motorzysty na Zawiszy i cały pokład Zawiszy był dla Waldka drugim domem. A nie wiem czy nie pierwszym.


Lubił robotę motorzysty. Był w tym naprawdę dobry. Samodzielny, doskonale znał urządzenia i instalacje statku. W środku nocy potrafił uruchomić swoje kontakty by dotoczyć brakującą tulejkę. Mógł pracować do świtu, by na rano statek był gotów.  I choć nieraz bywało ciężko, choć pogoda na Bałtyku bywała kapryśna, oficerowie pokładowi irytowali, a psująca się fabryka… wiecie czego, szwankowała, psuła się i praca przy niej odbierała całą przyjemność rejsu, to Waldek nie chciał zamienić pływania na Zawiszy na inną robotę. Nie chciał wracać na ląd. 

Jak mówi piosenka, "na lądzie chwiejny, niepewny jest marynarza krok". Podobnie było z Waldkiem. Nie odnajdował się na lądzie. Gubił sie w gąszczu przepisów, wymagań, regulacji. Wolał zyc na morzu, gdzie wszystko wydaje sie prostsze i inne rzeczy są ważne. 


Dla załóg był niewidoczny. Nieraz uczestnicy rejsów nawet nie wiedzieli, że płynie z nimi Waldek. Dla oficerów bywał szorstki. Dla statku i pracy był bezgranicznie oddany. Taki był Waldek.


Nie będzie go już w rejsie.Nie przemknie niewidoczny przez korytarzyk.Nie zrobi w porcie swoich doskonałych naleśników. Jego silne ręce nie ułożą już kabla do prądu.Nie zejdę już na dół i nie powiem „Waldek odpalamy”, „Waldek kible stanęły”, „Waldek dodaj trochę obrotów”, by za chwilę w milczeniu minął mnie cień, który bezszelestnie zrobi to o co prosiłem.


Nie będzie już Waldka na wachcie. Odszedł. Waldek odszedł tak jak żył. Po cichu, nie przeszkadzając innym. W chorobie, ale na szczęście nie w cierpieniu i nie w bólu. 

Chcemy wierzyć, że nie odszedł na zawsze. Że gdzieś w Hilo łowi dorsze na wędkę. Że na niebieskim Zawiszy siedzi na swojej ławeczce na rufie i patrzy przed siebie. Dla nas będzie żył tak długo jak długo będziemy o nim pamiętać.

Nie ma dziś z nami rodziny Waldka. Nie mam komu przekazać wyrazów współczucia. Ale czy na pewno? Nie miał innej rodziny niż Wy. Koledzy z Zawiszy, przyjaciele z Nordy, z Knudla, z CWMu, z Akrimu i z Mariny. Wy byliście jego rodziną. Przyjmijcie zatem wyrazy głębokiego żalu z powodu śmierci Waldemara Fundamenta. Życie jak rejs. Kiedyś się musi skończyć. Żal po jego przeminięciu pozostanie. Ale 

Kończąc, chcę wszystkim Wam podziękować za przybycie i udział w naszej uroczystości. Szczególnie chcę podziękować Kazikowi Hudakowi, Pawłowi Węcławowi i Ryszardowi Grzenkowskiemu, za pomoc w organizacji pogrzebu Waldemara i wspierania nas po jego śmierci, służenie radą, wsparciem i pomocą. Dziękuję.


Waldek. Tobie dziękuję za wspólnie przeżyty czas, za Twoje oddanie statkowi. Swoją pracą, swoim zaangażowaniem wyryłeś w naszej pamięci bruzdę, której się da się łatwo pozbyć. 


Do zobaczenia, kiedyś po drugiej stronie...